-Apsik!- znów kichnęłaś.-Słońce idź, bo się rozchorujesz!
-[T.I] jeśli się rozchoruje to spędzę czas z tobą.-pocałował Cię w rozgrzane czoło.
-A Paul Cię zabije.-usłyszałaś dźwięk upadających naczyń w kuchni.- Niall, czy możesz wyjść z kuchni! Chłopcy błagam was.
-Chłopaki idziemy, [T.I] musi wypocząć.-Zayn próbował ich przekonać do wyjścia
-Ja też tak uważam.-Louis próbował wygonić ich z twojego pokoju.
-Trzymaj się.-Harry poczochrał cię po włosach i wyciągnął Niallera z kuchni.-Pa.-powiedzieli chórem.
-No nareszcie sobie poszli.-Lou rzucił się na łóżko.
-Lou zgniatasz mnie. Apsik! –potem zaczęłaś kaszleć.
-Ty faktycznie jesteś chora.
-No, co ty nie powiesz. Idź musisz się spakować, jutro wyjeżdżacie. Idź.-wypychałaś go z łóżka.- Nie chce być nie miła, ale wy wszyscy razem w jednym domu.
-Rozumiem, rozumie.- pocałował Cię i wyszedł.
Następnego ranka obudziłaś się bardzo późno. Byłaś smutna, w końcu miałaś lecieć z nimi. Samolot mieli mieć za 30 minut.
Przetarłaś oczy i rozglądnęłaś po pokoju. Wszystkie rzeczy były na wierzchu.
-Jest tu ktoś?-wyszłaś na korytarz i zobaczyłaś na kanapie Niallera.
-Idziemy!-krzyknął Louis.-O księżniczka się obudziła, tam masz ubrania.
-Chyba tam masz bałagan, co wam do głowy przyszło !?
-Wdech, wydech…- Liam poklepał mnie po plecach.
-Jak ja mam być…- Louis przerwał mi pocałunkiem.- Co wy robicie?
-Zabieramy Cię, ale tak słodko spałaś. Nie pozwoliłem Cię budzić.
Jak powiedział tak też zrobił, zabrał Cię ze sobą w trasę. Opiekował się tobą 19 godzin na dobę, bo resztę spędzał na śpiewaniu.
To była naprawdę nie zwykła trasa, ty i twoi służący w postaci One Direction.
-[T.I] jeśli się rozchoruje to spędzę czas z tobą.-pocałował Cię w rozgrzane czoło.
-A Paul Cię zabije.-usłyszałaś dźwięk upadających naczyń w kuchni.- Niall, czy możesz wyjść z kuchni! Chłopcy błagam was.
-Chłopaki idziemy, [T.I] musi wypocząć.-Zayn próbował ich przekonać do wyjścia
-Ja też tak uważam.-Louis próbował wygonić ich z twojego pokoju.
-Trzymaj się.-Harry poczochrał cię po włosach i wyciągnął Niallera z kuchni.-Pa.-powiedzieli chórem.
-No nareszcie sobie poszli.-Lou rzucił się na łóżko.
-Lou zgniatasz mnie. Apsik! –potem zaczęłaś kaszleć.
-Ty faktycznie jesteś chora.
-No, co ty nie powiesz. Idź musisz się spakować, jutro wyjeżdżacie. Idź.-wypychałaś go z łóżka.- Nie chce być nie miła, ale wy wszyscy razem w jednym domu.
-Rozumiem, rozumie.- pocałował Cię i wyszedł.
Następnego ranka obudziłaś się bardzo późno. Byłaś smutna, w końcu miałaś lecieć z nimi. Samolot mieli mieć za 30 minut.
Przetarłaś oczy i rozglądnęłaś po pokoju. Wszystkie rzeczy były na wierzchu.
-Jest tu ktoś?-wyszłaś na korytarz i zobaczyłaś na kanapie Niallera.
-Idziemy!-krzyknął Louis.-O księżniczka się obudziła, tam masz ubrania.
-Chyba tam masz bałagan, co wam do głowy przyszło !?
-Wdech, wydech…- Liam poklepał mnie po plecach.
-Jak ja mam być…- Louis przerwał mi pocałunkiem.- Co wy robicie?
-Zabieramy Cię, ale tak słodko spałaś. Nie pozwoliłem Cię budzić.
Jak powiedział tak też zrobił, zabrał Cię ze sobą w trasę. Opiekował się tobą 19 godzin na dobę, bo resztę spędzał na śpiewaniu.
To była naprawdę nie zwykła trasa, ty i twoi służący w postaci One Direction.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz